czwartek, 16 stycznia 2014

sport&relax

Jak już wcześniej wspominałam, od jakiegoś czasu ćwiczę. W tym celu kupiłam specjalny sprzęt, który ma mi w tym pomóc. Na szczęście gdyby się okazało, że ustrojstwo rokuje wszelkie nadzieje na to, że trafi do piwnicy lub pod łóżko, mogę je oddać do sklepu w ciągu trzydziestu dni od daty zakupu. Owy bajer nazywa się "Stepper", po polsku: zmocz koszulkę i wypluj płuca. Jak na razie minęło ponad dwa tygodnie i warstwa kurzu nie ma możliwości zebrania się. Twardo "pedałuję". Sukcesywnie zaliczam kolejne piętra, wspinając się coraz to wyżej po schodach niewidzialnego budynku o nazwie "Kondycja".
Swoją podróż zaczęłam od czytania instrukcji. Dołączony do sprzętu papier głosił: "optymalny trening trwa od dwudziestu do dwudziestu pięciu minut, jeśli się zmęczysz zaprzestań treningu i odpocznij, jeśli masz kłopoty ze zdrowiem skonsultuj się z lekarzem" - Kuźwa, co? Przecież nie kupiłam tego, żeby po lekarzach latać, tylko po to, żeby tego nie robić. Wróciłam do punktu pierwszego: "jeśli się zmęczysz odpocznij". Na samą myśl o tym, że zmieniam pozycję horyzontalną zmęczyłam się. Miałam ochotę od razu przystąpić do ostatniej frazy punktu pierwszego. Widząc minę mojego mężczyzny stwierdziłam, że trzeba stanąć na wysokości zadania i przystąpić do ataku na poświąteczny tłuszczyk. Decyzja zapadła. Wskoczyłam na stepper z założeniem, że pokonam dwieście stopni treningowych (jeden to dwa kłapnięcia, czyli pokonanie dwóch normalnych schodów). Wskoczyłam pełna optymizmu i ruszyłam "w górę". Po pierwszej setce byłam z siebie dumna, po drugiej cieszyłam się, że to już koniec. Na szczęście udało się. Dobrze, że nie chciałam być bardziej ambitna. Nie wiem czy wtedy wstałabym z łóżka następnego dnia.
Wtedy właśnie doszłam do wniosku, że nie można być egoistą. Postanowiłam słuchać własnego ciała, a obroty zwiększać kiedy oboje będziemy gotowi. Przecież nie chodzi o to, żeby się wykończyć. Przede wszystkim istotą jest pozytywne zmęczenie. Tak! Jest coś takiego. Zmęczony, przepracowany i zestresowany człowiek najlepiej odpoczywa wtedy kiedy zmęczy się fizycznie. Nie myśli o niczym albo właśnie wtedy ma czas, żeby przemyśleć i poukładać różne sprawy. Grunt to aktywnie wypoczywać. Wierz mi, jest to możliwe. Ćwiczenia możesz także wykonywać oglądając swój ulubiony program lub serial. Włącz muzykę lub audiobooka. Relaksuj się! :) Wystarczy od 20 do 40 minut intensywnego wysiłku fizycznego dziennie, aby móc zneutralizować stres. Słuchaj swojego ciała. Słuchaj co Ci podpowiada. Każdy Twój wysiłek i ukłon w jego stronę, zostaną Ci wynagrodzone. Przestaniesz często chorować, będziesz szybciej biec rano do autobusu, a schody w pracy czy w Twoim bloku nie będą Ci już straszne. 
Twoje ciało tego potrzebuje, Ty tego potrzebujesz. To nie ciało się buntuje, tylko mózg. Przekonaj siebie. Warto. Znajdź sposób, aby trochę się poruszać każdego dnia. Jeśli nie chcesz wychodzić z domu, bo z jakiegoś powodu się wstydzić. Nie chcesz by ludzie na Ciebie patrzyli. Siłownia, pływalnia, klub sportowy są za daleko lub za dużo kosztują? Otwórz internet i poszukaj w nim różnych ćwiczeń. Na pewno znajdziesz jak krok po kroku je wykonywać. Najważniejsze to nie poddawaj się i walcz ze sobą i własnym lenistwem!
Zrób to dla siebie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"wypisz się" :)