W tamtejszych ogrodach wystawiono postacie i ogród z "Alicji w krainie czarów". Było cudownie. Przepiękne dekoracje i kolorowo mrugające lampki sprawiły, że poczułam się jak mała dziewczynka. Biegałam z aparatem po ogrodzie jak szalona to tu, to tam. Pstryk grzybki, pstryk imbryczek, pstryk kluczyk, pstryk luby :P (nie lubi tego ;) ). Hop na ławkę, hop na schodek i pstryk, pstryk. Po zwiedzeniu pierwszej części ogrodu zaproszono nas na pierwszą część pokazu iluminacji. W rytm muzyki podobnej do walca prezentowano "tańczącą" Alicję w ogrodzie. Dotąd "martwy" ogród nagle ożył. Miałam wrażenie, że jestem w środku ogrodu wraz z nią. Wącham kwiaty, zachwycam się ich kolorami i przepięknie przyciętymi żywopłotami. Nucę przepiękną melodię i tańczę ze wszystkimi stworzeniami. Nawet złapałam się na tym, że nogi same mi podrygiwały. Raz, dwa, trzy. Raz, dwa, trzy. Cudownie poruszające się drzewa i kwiaty przemawiają do widza swym pięknem.
W drugiej odsłonie można zobaczyć piękne prezentacje wyświetlane na tamtejszym Pałacu. Połączone z odpowiednio dobraną oprawą muzyczną tworzą idealną całość. Stałam tam z rozdziawioną buzią i podziwiałam dzieło sztabu ludzi. Gdy ktoś na chwilę mi zasłonił przedzierałam się do przodu i tupałam nogami niczym zniecierpliwione dziecko. Dawno tak dobrze się nie bawiłam. Spędziłam cudownie czas, a przy tym odprężyłam się jak nigdy. Sami widzicie, że zimowy spacer także sprzyja relaksowi i odprężeniu :)
Poniżej kilka fotek, które mam nadzieję choć w części oddadzą to co widziałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
"wypisz się" :)